Dalia Aniela Aranowska - strona domowa!
Mam obecnie:
9 lat
5 miesięcy 13 dni
12 godzin 9 minut

Więcej o mnie...

Prolog

Rodzice rozpoczęli intensywne starania o mnie, jak tylko mama skończyła karmić piersią moją starszą siostrę Maję. Udało im się niemal od razu i późną jesienią 2008 roku mama obwieściła tacie, że niebawem przyjdę na świat. :-)

Pierwsze 9 miesięcy życia upływały mi bardzo spokojnie i planowo. Mama znosiła ciążę ze mną jeszcze lepiej niż poprzednią. Na półtora miesiąca przed urodzeniem rodzice zabrali mnie na wakacje, gdzie chodzili po lasach i morskich plażach, a ja w tym czasie pływałam sobie u mamy w brzuszku.

Tuż przed porodem, na który czekaliśmy z mamą w szpitalu długie trzy dni, tata pojechał do sklepu, gdzie kupił wszystkie niezbędne rzeczy. W ten sposób moi rodzice byli całkowicie przygotowani na moje przyjście na świat, a przynajmniej tak im się wydawało...

Niemowlęctwo

Dalia Aniela Aranowska tuż po urodzeniu.Urodziłam się dokładnie w terminie! Przyszłam na świat w sobotę, 27 czerwca 2009 roku o godzinie 15:35. Dostałam 10 punktów w skali Apgar, ważyłam 3,56 kg i miałam 54 cm wzrostu. Tatuś czekał na mnie przed salą porodową i od razu zrobił mi moje pierwsze zdjęcie.

Niestety po porodzie okazało się, że nie jestem w pełni zdrowa. :-( Mam obustronną mikrocję (niedorozwój małżowin usznych z atrezją przewodu słuchowego), rozszczepienie podniebienia i jednostronny niedorozwój żuchwy przejawiający się asymetrią dolnej części twarzy. Gdy lekarz obwieścił to rodzicom byli przerażeni. Jednak szybko doszli do siebie i rozpoczęli starania o pełną diagnozę moich problemów oraz o rozpoczęcie leczenia. Najważniejszym celem rodziców jest abym słyszała, jak wszystkie dzieci. Cała reszta, to już tylko plastyka, a mama i tata staną na głowie, abym jak najszybciej stała się w pełni zdrową dziewczynką.

Pomimo tych chorób mój tata bardzo, ale to bardzo cieszył się z mojego przyjścia na świat. Tradycyjnie już wraz z najbliższymi przyjaciółmi bardzo ostro świętowali i dbali o moje przyszłe zdrowie. I pomogło! Poza moimi kłopotami wynikającymi z nieprawidłowego rozwoju w brzuszku u mamusi - jestem zdrowa jak koń. Żółtaczka poporodowa przeszła mi jak ręką odjął, wyjątkowo dobrze przybieram na wadze, a poza tym nie mam ani alergii, ani żadnych innych kłopotów.

Wniosek z tego płynie dla taty taki, że poza "pępkowym" - organizowanym tradycyjnie po porodzie - powinien urządzać również "poczęciowe", czyli zadbać o moje zdrowie także w życiu płodowym. :-)

I tak żyjemy sobie w naszym ślicznym mieszkanku na warszawskich Jelonkach. Rodzice robią mi dużo zdjęć, które można oglądać w kolejnych galeriach. Zapraszam Cię do zwiedzenia mojej strony! :-)

© Łukasz Aranowski
Powrót do strony głównej
Ostatnia zmiana: 20 czerwca 2017 r.